Zima na szczytach Karkonoszy
Kalendarzowa wiosna zbliża się wielkimi krokami. Za oknami w zasadzie taka pogoda, że o tym iż mamy zimę wszyscy już zapomnieli. Ale jeszcze kilkanaście dni temu były w Polsce takie miejsca, w których śniegu, zimna i mroźnych wiatrów nie brakowało.

W pierwszy weekend marca ekipa, którą śmiało można nazwać Zdrowa Kostka i przyjaciele, wybrała się na eskapadę na Szrenicę, czyli szczyt w grzbiecie Karkonoszy, u któego podnóża leży Szklarska Poręba. I choć założenie było takie że ma to być wyjazd zimowy to do momentu przyjazdu do Krainy Ducha Gór nic na to nie wskazwało. Asfalt pod kołami pędzącego samochodu cały czas był czarny. Jedynie widziane z oddali i zbliżające się zabielone szczyty gór wskazywały, że tam gdzieś wysoko jest jeszcze śnieg. Nikt się jednak nie spodziewał, że wiejący tam do góry wiatr jest tak mocny aby unieruchomić kursujący na szczyt wyciąg krzesełkowy. Część grupy nastawiona na to, że ułatwi sobie dotarcie na miejsce noclegu, niestety musiała podjąć wyzwanie by dotrzeć na wysokość ponad 1300 m n.p.n. o własnych nogach.

No właśnie tu należy wspomnieć, że noclegi mieliśmy zarezerwowane w schronisku górskim „Szrenica”. Dzięki temu zaraz po przebudzeniu mogliśmy rozpoczynać swoje górskie wędrówki będąc na grzbiecie gór. I wszystko byłoby fajnie, gdyby nie fakt, że aura nas nie rozpieszczała. Od rana zawsze wiało, niebo spowijały gęste chmury lub mgła, a powietrze bywało mokre. Widoczność była momentami ograniczona na odległość dwóch tyczek, które wytyczją szlaki piesze w warunkach zimowych. Aura polepszyła się w zasadzie pod koniec ostatniego dnia naszego pobytu, ale mimo to i tak udało nam się wiele poszwędać, posmakować Kofoli i knedlików w schroniskach po czeskiej stronie Karkonoszy. Sama wędrówka w iście arktycznych warunkach też była ciekawym doświadczeniem, którego nie zapomnimy przez długi czas.

Ostatecznie wyjazd był bardzo udany a podjęty trud i wysiłek w górskich wędrówkach można uznać za doskonały trening.

Klka zdjęć więcej w GALERII

